Posts Tagged wakacje

Sezon rowerowy czas zacząć…

Zima odeszła na dobre. Z grubych bluz i kurtek zimowych ludzie nagle wskoczyli w zwiewne swetry. Cieszy mnie to, bo nareszcie mogę wyjść na rower. Czekam, aż moje zakwasy całkowicie znikną, następnie śmigam do piwnicy przetrzeć rower z kurzu, uzupełnię powietrze w dętkach, nasmaruje łańcuch i jazda.

Mam nadzieję, że tegoroczny sezon będzie jeszcze bardziej udany niż poprzedni, mam nadzieję na dojechanie w nowe i urocze miejsca, mam nadzieję nie zrobić sobie i mojemu rowerowi krzywdy.
Jedyny wypad, który zaplanowałem to dotrzeć do Goczałkowic. Innych nie planuję, bo na pewno nie wyjdą.

Trochę z innej beczki. „Tworzy się” notka odnośnie nowego albumu IB oraz JrStressa.
Na razie tylko w mojej głowie. Kiedy się pojawi tu, nie wiem.
Poza tym wielkimi krokami zbliża się koniec czteroletniego syfu, w który sam wdepnąłem popełniając największy jak do tej pory błąd w mym życiu. Na szczęście postaram się zrekompensować to w najdłuższych w moim życiu wakacjach.

PS:
W statystykach tego bloga zauważyłem wzrost zainteresowania tematyką rowerową, także na Górnym Śląsku. Cieszy mnie ten fakt. A nóż widelec będę miał przyjemność wyprzedzania/wymijania kogoś, kto czyta moje teksty.

Do zobaczenia na trasie
stuQ.

Komentarze (1)

Jest pięknie…

Słońce świeci, śnieg topnieje. Jest pięknie. Idzie wiosna!
Szkoła się kończy, jest już tak blisko do moich wakacji!
Jest pięknie, bo… bo tak musi być.

Oh :-)

Komentarze (1)

Igrzyska Olimpijskie Pekin 2008. Sposób na pranie brudów…

Igrzyska, igrzyska i po igrzyskach…

Dziesięć krążków. Trzy złote, sześć srebrnych, jeden brązowy. To z jednej strony. A z drugiej pijackie występy związkowców, publiczne pranie brudów na liniach zawodnik – trener. Olimpiada absurdu i nonsensu. Wielkie podniecenie polskich „gwiazd” możliwością niesienia płomienia olimpijskiego, następnie bojkot igrzysk z ich strony, gdy w TV zobaczyli, co robi się z biednym skośnookim ludem. Nie ma to jak robić wszystko pod publiczkę. Czytaj resztę wpisu »

Dodaj komentarz

Witaj szkoło! To już ostatni rok…

Muszę to napisać. Ulżyć sobie.
Jutro początek roku szkolnego. I znowu się zacznie ten cały „młyn”. Kartkówki, sprawdziany, poprawy sprawdzianów, poprawy popraw, ostateczne poprawy poprawianych popraw, absurdalne sytuacje, nerwy, stres, irytacja, zmęczenie psychiczne, brak sił na stawianie swoich racji nauczycielowi, który i tak swoją prawdę zna i nie zamierza dyskutować z kimś, „kogo nikt nie zmuszał, aby poszedł do tej szkoły”. Czytaj resztę wpisu »

Komentarze (13)

Wakacyjna nuda, czyli plany, plany i po planach

10 miesięcy szkoły, które kończy się upragnionymi 2 miesiącami wakacji. Pech chce, że majowo-czerwcowe plany i wizje licznych wakacyjnych eskapad i imprez z kumplami znikają tak szybko jak hamburgery w ustach obleśnie grubego Amerykanina. Czytaj resztę wpisu »

Komentarze (1)

Przebudzenie…

Po długiej przerwie (ponad miesiąc temu ukazała się moja ostatnia notka) wracam do pisania. Nie wiem, co sprawiło tak długo zastój. Może pogoda, może brak weny, a może lenistwo…
Swoją drogą nic ciekawego w moim życiu się nie wydarzyło żeby to opisać… Czytaj resztę wpisu »

Komentarze (1)