12tego marca w katowickim klubie Cogitatur odbył się jeden z koncertów promujących najnowszy album wrocławskiego artysty o pseudonimie L.U.C – „Planet Luc”.
I ja tam byłem…
Posts Tagged impreza
stuQ poleciał na Planet LUC. Część I. Koncert.
Dlaczego nie mam dziewczyny, dlaczego jestem sam? Bo, bo, bo…
W skrócie i z przymrużeniem oka…
Kobiety nie mam, bo:
- nie posiadam VW Golfa, nawet jakby posiadał to bym nie mógł jeździć, bo nie mam prawa jazdy.
- nie posiadam także systemu car audio z Tesco, który mógłbym zamontować w Golfie i puszczać na całego Kalwi&Remi
- nie mam „Tribala” na prawej łydce
- nie golę prawej łydki, bo nie mam wyżej wymienionego tatuażu
- nie zamierzam do mojej playlisty dodawać Dody i Feelu w celu późniejszych rozmów z nią na temat muzyki
- piątkowy wieczór wolę spędzić słuchając mojej ulubionej muzyki do czasu, aż baterie się rozładują w discmanie, a nie przy udawaniu, że się dobrze bawię w Spiżu na disco-party.
- sobotni dzień traktuję jako odpoczynek od szkoły. Relaksuję się w domu, na dworze, w lesie. Nie zamierzam spędzać go w Silesia City Center na porównywaniu cen getrów A i getrów B.
- o północy zdecydowanie wolę spać niż pisać milion smsów zapewniających jak bardzo ją kocham
- nie chcę, aby jej znajomi na swoim GG przy jej numerze widzieli opis „kocham cię skarbeńku || jestem w kiblu”
- nie chcę też sam ich ustawiać…
- wysyłając jej smsa „hej, co tam porabiasz” dostałbym odpowiedź „a co, kontrolujesz mnie?”. Natomiast gdybym go nie wysłał dostałbym smsa od niej, „dlaczego nie interesuje cię, co się u mnie dzieje?”
- idąc z nią ulicą, gdy dostanę jednego smsa (zapewne od operatora) ona wyrwie mi telefon z ręki i spyta się, z kim tak cały czas piszę, za to, gdy ona przez cały czas zajmuje się odpisywaniem na smsy ja nie mogę spytać, z kim piszę, bo się obrazi i powie, że naruszam jej prywatność
- idąc z nią ulicą, gdy z naprzeciwka nadejdzie koleżanka z podstawówki, powiem jej cześć i nawet głos mi nie drgnie, od razu będę podejrzewany o romanse, za to ona po drodze wita się z prawie każdym facetem dając mu buziaka i przytulając go zarazem tłumacząc mi, że to jej kumple…
- w Walentynki wolę obejrzeć film, który mi się podoba, a nie film, w którym gra Szyc, Małaszyński i Zakościelny
- jak już wydam te 20zł na kino to chcę zobaczyć film, a nie patrzeć na nią i rozmawiać o tym jak to Brad Pitt jest zajebisty
- w wakacyjny ciepły dzień, wolę 3 godziny pojeździć na rowerze, a nie opalać się na pobliskiej hałdzie…
- w zimowy dzień wolę iść do lasu i słuchać jak śnieg skrzypi mi pod butami, a nie siedzieć z nią w solarium
- idąc na imprezę chce się dobrze bawić, a nie pilnować jej, gdy po jednym piwie zacznie tańczyć na stole
- wolę domowe imprezy niż tourne po Spiżu, Mega, i Strasznym…
- wolę wydać 300zł na kartę graficzną, która pozwoli mi cieszyć się z nowych gier przez długie miesiące, niż wydać 300zł na złotą bransoletkę dla niej, bo i tak po tygodniu się jej znudzi
- gdy powiem jej, że pięknie wygląda powie mi, że wcale tak nie jest, gdy jej tego nie powiem, ona powie, że nie prawie jej komplementów
- zdecydowanie wolę pisać swoje „smuty” na WordPressie, niż przesiadać się na onetowy blog i relacjonować nasze życie seksualno-kulturalne
- nie chcę, aby na jej fotkowym profilu widniało moje i jej zdjęcie podczas całowania się z podpisem „ja i mój skarbek”…
- wolę być osobą udzielającą rad zakochanym, (dlaczego do mnie piszą jak ja jestem sam? xD) niż pytać znajomych „ej stary, poradź mi…)
- gdy zadam jej pytanie „czy poszłaby ze mną na rower” ona odpowie „a to jakaś nowa impreza?”
- nie mam zamiaru lakierować ramy mojego roweru na kolor pasujący do jej koloru bluzki
- nie mam zamiaru także porzucić moich ciuchów i ubrać się w różowe polo, z czarnymi rybaczkami z pomarańczowymi butami Puma Ferrari kończąc tylko, dlatego, że taka moda
- nie zamierzam także zapuszczać włosów, zafarbować ich na blond i postawić na żel
Podsumowując:
Do końca życia będę sam
Wakacyjna nuda, czyli plany, plany i po planach
10 miesięcy szkoły, które kończy się upragnionymi 2 miesiącami wakacji. Pech chce, że majowo-czerwcowe plany i wizje licznych wakacyjnych eskapad i imprez z kumplami znikają tak szybko jak hamburgery w ustach obleśnie grubego Amerykanina. Czytaj resztę wpisu »
Za jakie grzechy mnie to spotkało…!!! ;)
Bliżej nieokreślone mi miasto, wieżowiec, 13 piętro. Jakaś impreza…
Impreza powoli się kończy, 5 w nocy, (nadal ciemno) ledwo trzymam się na nogach, żegnam się z kumpelą, cmokając ją w policzek, żegnam się z kumplem, „przybijając piątkę”. Opuszczam mieszkanie. Kurwa, jak ten blok się chwieje, bełkoczę sam do siebie. Włączam światło, na korytarzu zapada jasność, chwiejnym krokiem, trzymając się poręczy zmierzam do schodów. Czytaj resztę wpisu »

