Jako, że wychowałem się w głęboko wierzącej rodzinie (jak to brzmi…) od dziecka żyłem z kościołem za pan brat. Msze święte, nabożeństwa itp. nie są mi obce.
Za bajta ( jak to brzmi nr.2) nie rozumiałem jeszcze wielu rzeczy i słuchałem się mamusi. Wiedziałem, że jest niedziela i trzeba iść do kościoła, bo Bozia się obrazi
. Dorastając Kościół zaczął mi przeszkadzać, zacząłem się coraz bardziej zastanawiać nad sensem wiary, nad obecnością Boga itd.
Niedziela. Wraz z kolegą idę na Mszę Świętą. Wchodzimy na chór, siadamy w ławce…Zacząłem się rozglądać dookoła, wpadłem jakby w trans i zacząłem w myślach mówić do siebie. Zadałem sobie pytanie: „Boże gdzie jesteś?” Mój wzrok okrążał wielkie złote żyrandole, na których świeciło się ponad 20 żarówek w pięknych kloszach. Mój wzrok szedł jeszcze wyżej. Dotarł do sufitu. Biały sufit, na którym z płatków złota zrobione były jakieś wzorki przypominające gałązki i kraty. Opuściłem głowę nieco niżej. Oczy wpatrywały się teraz w tabernakulum, które swoim złotym kolorem odbijało światło lamp. Nieco wyżej tabernakulum wisi złoty krzyż, do którego przybita jest figurka Jezusa. Nad krzyżem jak i dookoła niego umocowane były złote kwadraty, prostokąty, romby, które przypominać mają promienie. Pytanie, które zadałem sobie wcześniej, znowu przeszło w ciszy w mojej głowie. „Boże, czy w tym złocie mam Cię szukać? Przecież od dziecka na katechezie mówiono mi, żeby żyć skromnie, że przepych i bogactwo to grzech. Boże, jeśli grzechem jest posiadanie willi z basenem, drogiego samochodu, to, dlaczego ty zamieszkałeś w tym mieniącym się złotem domu?. Dlaczego Jezu, wisisz na złotym krzyżu? Niejeden żebrak dałby się do niego przybić tylko po to, aby te złoto dotknąć. Dlaczego Jezu ten krzyż nie jest z drewna? Z tego, co mi mówiono Ciebie przybili do drewna. Jezu, w dzień przed Twoją śmiercią, gdy byłeś wśród swoich uczniów, wypowiedziałeś następujące słowa: „Bierzcie i jedzcie z niego wszyscy…” Na tą pamiątkę na każdej Mszy podczas komunii św. możemy „jeść” Twoje „ciało”. Dlaczego, Jezu znajduje się ono w złotym tabernakulum?” „Czy Ty też stołowałeś się w złotych pokojach?. Mówili mi, że żyłeś w ubóstwie. Jezu, przed Twoją drogą krzyżową kaci biczowali Cię, a potem na Twej głowie osadzili koronę, koronę z cierni. Czy ona też była złota? Dlaczego te wzorki, które widzę są złote? Dlaczego wszystkie mieni się złotem? Dlaczego?!?”
Moją medytację przerwała tłusta, ogromna kobieta, która próbowała przepchać się przeze mnie i usiąść obok. Nawet „przepraszam” nie powiedziała, które jest słowem idealnie pasującym w takiej sytuacji. Chcę się wydostać z autobusu, mówię „przepraszam” i ludzie odsuwają się i mogę przejść. Tak samo w kinie, teatrze itd. A ona nic. Siadła i dyszała. Po chwili znowu wróciłem do moich rozważań. „Boże, gdzie jesteś? W tej kobiecie? Mówiłeś: „traktuj bliźniego jak siebie samego”, czy ta kobieta o tym już nie pamięta? Czy ona także chciałaby być pchana i deptana? Boże, co jest?”.
Ludzie zaczęli zajmować kolejne miejsca. Przede mną usiadły dwie młode dziewczyny, które nie wyglądały na takie, które przyszły tu, aby się modlić. Paplały i paplały. Gdy ktoś zwrócił im uwagę, one tylko parsknęły jak koń i po chwili robiły to, co do tej pory. „Boże, kazałeś dzień święty święcić. Dlaczego je tu wpuściłeś? Dlaczego, Boże pozwalasz, aby 2 smarkule przeszkadzały ludziom w rozmowie z Tobą? Dlaczego Boże?”. Msza w końcu się zaczęła. Przed ołtarzem znalazł się ksiądz, który na sobie miał ornat w czerwonym kolorze, ze złotymi wstawkami. „Jezu, czy Ty, na co dzień też się tak ubierałeś? Czy w swoich naukach wspominałeś coś o ubieraniu drogich, pozłacanych ubrań? Jezu, zawsze mówiłeś, że wśród zwykłych ludzi, a nie bogaczy chcesz przebywać. Co tu się Panie dzieje?”.
Msza się skończyła. W kościele znajdowały się jeszcze złote stojaki na świece, grube i wielkie złote ramy obrazów itp.
,„Po co to wszystko Boże? Czy ludzie nie odwiedzaliby Cię gdyby w Twoim domu nie było złota? Czy zwykłe drewno na Twojej boskiej liście przebojów nie ma już miejsca? W złotym kościele jest Ciebie więcej niż w zwykłym drewnianym?”
Pamiętam jeszcze czasy, kiedy chodziłem do starego kościoła, który z racji wieku został wyburzony, bo nawet Bóg nie powstrzymałby spadających kawałków ścian i sufitu na podłogę. Kościół był skromny, taki „starodawny”, drewniany. Teraz już się takich nie buduje, to oczywiste. Ale czy od razu trzeba pokrywać ściany złotem, a krzyż w kolorze innym niż złoty nie jest krzyżem? Dlaczego w kościołach jest przepych? Dlaczego mam wrażenie, że jestem w pałacu, ekskluzywnym hotelu? Dlaczego nie czuję tego klimatu, tej tajemnicy, która powinna towarzyszyć mi podczas pobytu w świątyni? Zamiast tego czuję obłudę i wstręt. Zapach kadzidła zastąpił fetor, który powstaje po mieszance tanich perfum, które stare, obrzydliwie grube paniusie wylewają na siebie, bo muszą pokazać się w towarzystwie. Dlaczego nie mogę się skupić na modlitwie, tylko muszę znosić szepty, śmiechy, pokrząkiwania, płacz i larmo, które wywołują małe dzieciaki? (swoją drogą, czy dziecko, które przed kilkoma miesiącami urodziło się, rozumie gdzie jest? Te głupie matki biorą swoje pociechy do kościoła tylko po to, aby pokazać całemu światu swój skarb. Coś jak lans nowoczesnym telefonem komórkowym, albo nowymi felgami w aucie. Bo nie oszukujmy się – one nie przychodzą po to, aby się modlić. Wiele razy obserwowałem takie okazy, które przez 60 minut nie wypowiadają słów modlitw, a jedynie „ciiii”, „patrz kochanie, jesteśmy w kościółku, ciiiii, no już…”).
Boże? A czy Ty w ogóle istniejesz? Udowodnij, że istniejesz. Haaa, i tu mnie masz, co? Wiara na tym polega, aby bez udowadniania wyznawać Cię. Ale, z jakiej racji? Jest tyle niedomówień, tyle kłamstw, tyle sprzecznych teorii, tyle naukowych faktów, które wykluczają Twoje istnienie. Dlaczego nam to Boże zrobiłeś? Bawisz się w zgaduj zgadula, ale nie dajesz podpowiedzi. Dlaczego mam wierzyć, że to Ty stworzyłeś naszą planetę i nas, jeśli na geografii pani mówiła, że dawno temu w kosmosie nastąpił prawdopodobnie wielki wybuch i to on spowodował ukształtowanie się planet? A życie rozpoczęło się w wodzie, a my jesteśmy „inteligentniejszymi małpami”, a nie istotami, które to Ty ulepiłeś.
Powiedziałeś „nie zabijaj”. Dlaczego TVN, 24 co chwila wspomina o zamordowanych cywilach w imię wolności Iraku? Dlaczego Twoi pracownicy, łącznicy, którzy są pomostem między Tobą a nami, tzn. księża żyją w grzechu? Nie mówię, że wszyscy, ale przypadki molestowanych dzieci przez „twoich” są faktami. I co Ty na to? Jesteś Wszechmogący, a pozwalasz na takie rzeczy? Wystawiasz nas na próbę? A może Ty właśnie sterujesz tym księdzem, tak, a nie w inny sposób, abyśmy potem zadawali sobie pytania, które właśnie zadaję ja? Jesteś nie fair, a nam każesz być? Gdzie jest sprawiedliwość? Nadejdzie dzień, w którym osądzisz nas wszystkich sprawiedliwie, tak? A dlaczego my nie mamy prawa mówić o Tobie źle? Jeśli nie reagujesz na zło, które jest dookoła nas?
Jest tyle pytań, a tak mało odpowiedzi, jest tyle kontrowersji, a ludzie wierzą. Jak myszy podążające w laboratoryjnym labiryncie za zapachem sera, tak my podążamy za Tobą. Ale myszy na końcu swej drogi dojdą do sera, a czy my dojdziemy do tego, co nam obiecujesz? A jeśli się okaże, że nie? Kogo, wtedy będziemy obwiniać? Jeśli Ty nie istniejesz, to pretensję mogę mieć do tych, którzy o Tobie mówią? Którzy wbijają mi do głowy, że jesteś i czuwasz?
Daj znak, a uwierzę, bo obecnie przestaję…

Alkohol powiedział/a
Sory, ale ten twój wpis jest strasznie naiwny. Tak na zdrowy rozum, to wiara potrzebna jest tylko tobie. I tylko od tego jaką filozofię wybierzesz zależy czy dasz się skusić rajem, odpuszczeniem win i innymi. Wiara jest wygodniejsza, ale tylko dla osób którym samodzielne myślenie nie jest potrzebne.
Co do bogactwa kościołów, podzielam twoje zdanie. Ale na miejscu katolika powiedziałbym ci, że jeśli mamy teraz możliwości to powinniśmy chwalić potęgę boga, chociażby przepychem wnętrz kościoła. Zdroworosądkowo- przepych potrzebny jest pseudochrześcijanom i ofiarom zakładu pascala. Bo w takiej atmosferze łatwo coś sobie wmówić.
Dziękuję państwu
czlowiek powiedział/a
CZesc! nie trzeba zaras z góry zimnej wody spuszczac. Normalne jest ze Jestesmy w opalach i ciezko jest w tych czasach uwierzyc komukolwiek i w cokolwiek. Wiem po sobie. Ja tez jestem czlowiekiem i nie wiadmo kto sie myli a wlasciwie wszyscy …moze czlowiek ktory ma 90lat i wszystko widzial i przezyl nam na to odpowie…? Chociaz mam problem nie maly…. wierze ze Sie rozwiaze ! i Ten Twoj tez jesli “prosisz, a proszac wierzysz ze otrzymasz” najciezszy egzamin zycia, to egzamin WIARYA najciezszy dowod zycia to dowod MILOSCI
Zyx powiedział/a
Gdyby świat był taki, jak piszesz, zwałby się rajem. Przecież taki świat sami sobie stworzyliśmy – ludzie nie są doskonali, ich dokonania również. A Bóg dał nam wolną wolę nie po to, by walić gromem w każdego, kto spróbuje pomyśleć inaczej. Fakt, najprościej wszystko “nieprawomyślne” zniszczyć, ale czym by się to wtedy różniło od dajmy na to prawdziwego komunizmu czy wizji Orwella, poza tym, kto stoi za sterami oraz formą?
Wsłuchaj się uważniej w treści ewangelii: Jezus jest sprawiedliwy, ale i miłosierny. Do ostatnich chwil życia żaden człowiek nie jest przekreślony – ale musi sam tego chcieć.
noe powiedział/a
napisz koniecznie;)
noe powiedział/a
zuk_misza@go2.pl
szatniara powiedział/a
Świetny tekst. Bardzo często zadaję sobie te same pytania.
Mike powiedział/a
Wg mnie trochę namieszałeś i bardzo inteligentnie splątałeś kilka spraw tz przepych i bogactwo z samym faktem istnienia Boga. Po pierwsze Bóg nie da CI znaku na Twoje żądanie i wielokrotnie w Piśmie Świętym o tym mowa np “Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego” , itp. I żeby zauważyć obecność Boga trzeba mu maksymalnie zaufać i wszystko mu powierzyć i wytrwać w tym wtedy można dowiedzieć się że wiara w Boga ma sens nawet sam Jezus powiedział “Jeśli macie wiarę, jako ziarno gorczycy, a rzekniecie tej górze »zejdź i przenieś się na inne miejsce« – to przejdzie, i nic niemożliwego nie będzie dla was”. Wspomniałeś również o innych ludziach jak oni się zachowują nie powinno Cię tak bardzo interesować bo nie wiesz co w ich głowach jest i znowu powrót do Pisma Świętego “Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?” . A poza tym każdy z nas ma inną drogę do zbawienia więc swoją się powinieneś zająć, niektórzy nawracają się w ostatniej godzinie np przypowieść o winnicy i pracownikach.Wspominałeś coś o sprzecznościach i kłamstwach sprzecznościach i naukowych teoriach a nie napisałeś o żadnych poza tym obecnie nauka coraz bardziej podtwierdza istnienie Boga sam Einsteina powiedział “Nauka bez religii jest kaleką, religia bez nauki jest ślepa.” Więc jeśli chcesz dostrzec Boga to wierz w niego a nie żądaj cudu bo ot żę żyjesz i oddychasz to jest cud a pani z geografii nie wspomniała skąd wziął się wielki wybuch i co było przed nim
Mike powiedział/a
Wspomniałeś również o tym że niewinni ludzie cierpią na świecie a czy Jezus nie cierpiał i czym On zawinił. Bóg nikomu nie mówi że będzie łatwo “Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!”Jeśli Bóg chciałby z tym skończyć to już by to zrobił jak podczas potopu, ale Bóg daje ludziom szansę. Mam nadzieje że zaczniesz wierzyć.Pozdrawiam
Ralf powiedział/a
Co do religijności Einsteina to jest ona stanowczo dyskusyjna. Religa i nauka to 2 sprzeczności. A pani od geografii pewnego dnia będzie wiedziała skąd się wziął wielki wybuch. Kiedyś ludzie, gdy widzieli burze, to mówili “o Zeus się
gniewa”. Dziś wiemy, że błyskawice nic z żadnymi bogami wspólnego nie mają.
Póki co wiadomo, że Bóg nie stworzył człowieka, ani żadnej innej istoty(ewolucja panie). Bóg nie czyni cudów, nie pomaga, nic nie robi. To po co nam taki Bóg?
kaja powiedział/a
a dlaczego Bóg ma być (aż głupio mi to pisać) “po coś” ?
Biblia mówi, że Bóg Jest i tyle.
Ralf powiedział/a
Bibila mówi wiele rzeczy. Wiele z nich to opisy mordów dokonywanych w imie Boga. Przez religie giną setki osób(każdą religię) przykład
statnie zamachy w Bombaju (islamscy zamachowcy). Skoro nie pomaga, a tylko szkodzi to ja dziękuję ale nie skorzystam.
antonin powiedział/a
Generalnie zgadzam się z opinią. Mogę tylko powiedzieć że masz prawo to wszystko pisać, choć i tak zrobiłeś to dość delikatnie. Żal do Boga jest częścią normalnego życia i rozwoju. Ja sam krzyczałem jeszcze mocniej. Teraz wiele zrozumiałem, na Boga patrzę w inny sposób i idę dalej. Łatwiej nie jest ale chyba nie oto chodzi. Po prostu nie chce na końcu życia powiedzieć że nie żyłem.
Trzymaj się
antonin
stuQ powiedział/a
Dzięki za komentarze
Pozdrawiam.
Ralf powiedział/a
antonin powiedział/a,
“Po prostu nie chce na końcu życia powiedzieć że nie żyłem.”
A to dlaczego, jeśli wiesz, że nie ma niczego po śmierci, nie podziewasz się raju czy jakiejś innej nagrody/kary to imho pozwala ci to na czerpanie z życia pełnymi garściami.
Carpe diem, bo drugiej szansy już mieć nie będziesz.
AntoNIn powiedział/a
Ralfie,
to że napisałem że “patrzę na Boga inaczej” nie znaczy że doszedłem do wniosku że Bóg nie istnieje, a wszystko (życie itp.) kończy się heideggerowską “nicująca się nicością”.
Przeciwnie. Przejść zmaganie się z Nim to – tak sobie myślę – zostawić (a może i coś więcej) infantylną “bozię” i odkryć Boga. To boli i ból ten nie jest romantyczny. Jest on jednak prawdziwy i – co najważniejsze – skłania, przekonuje, do podjęcia (choć to trudniejsze) życia autentycznego. Chrystus z pewnością był autentyczny – inaczej dożyłby w spokoju setki.
Oczywiście, szkoda że Bóg jest jak św. Mikołaj – zostawia prezent pod drzwiami i ucieka – a człowiek nie może Go złapać na gorącym uczynku. Najwidoczniej tak jest chyba dla nas lepiej. Szacunek do Niego karze mi jednak przyjąć to jego “dziwactwo niewidzialności”.
Z drugiej strony czasami zadaje sobie pytanie kto jest większą tajemnicą: Bóg, którego nie widzę i ledwo pojmuję, czy człowiek który jest obok i w ogóle go nie pojmuję. Na dzień dzisiejszy zawieszam odpowiedz.
Pozdr cię Ralf i oczywiście chef`a forum – STUQ
AntoNIn
Ralf powiedział/a
Z mojej strony-gratulacje. Dlaczego? Ano dlatego, że jesteś pierwszą osoba więżąca, która na moje twierdzenia o nie istnieniu Boga odpowiada inaczej niż “Będę się za ciebie modlić” i “spłoniesz w piekle”. A porównanie Boga do św. Mikołaja bardzo mi się spodobało. Ba, z mojego punktu widzenia(osoby niewierzącej) jest jeszcze lepsze. Bo zawsze się okazuje, ze to nie św Mikołaj zostawia prezenty, tylko robią to ludzie.
Co wcale nie znaczy, że boga nie ma…zawsze mogę się mylić
Pozdrawiam ciebie oraz autora.