Jędrne, opalone, nie za duże, nie za małe, kształtne. Na ich widok każdy normalny facet wariuje, wpatruje się, wzrokiem wręcz skanuje ich powierzchnie, milimetr po milimetrze…
Damskie piersi, bo o nich mowa od kilku lat znalazły dla siebie nowe zastosowanie. To już nie tylko wabik na facetów…
Duży, poprawiony operacyjnie biust jest obecnie chyba największym elementem promującym większość ówczesnych pseudo gwiazdek…
Popatrzmy wstecz, kilkanaście lat w tył. Irena Santor, Ewa Demarczyk, Maryla Rodowicz, Krystyna Feldman, Beata Tyszkiewicz – to tylko UŁAMEK piosenkarek, aktorek, kobiet estrady, które kilkanaście lat temu były na topie, przetrwały do dzisiaj i nadal „udzielają się” czy to w filmie, czy polskiej piosence. Kilkanaście lat temu jak każda „gwiazda” musiały mieć swój debiut. Świat jakoś musiał o nich usłyszeć.
Lecz czy ich debiut sprowadzał się do pokazania całej Polsce swoich piersi? Czy jakiś chirurg plastyczny przyczynił się do sukcesu wyżej wymienionych i nie tylko pań?. Z tego, co mi wiadomo to NIE.
No to teraz zadajmy sobie pytanie? Co, jeśli nie sztuczne, wielkie piersi sprawiło, że paniom udało się „przebić” i utrzymać na „rynku”? Układ planet? Temperatura, mniejsze zanieczyszczenie środowiska? Raczej nie… A może po prostu TALENT?
Talent, upór, ciężka praca sprawiły, że „gwiazdy” minionych lat dalej błyszczą…Tylko tyle, a raczej aż tyle. Bo obecnie te 3 rzeczy można przypisać garstce ówczesnych piosenkarek, aktorek, artystek,…No, bo, po co kilka lat uczyć się powiedzmy aktorstwa, po co kolejne kilka lat występować w teatrach, o których nikt nie słyszy, po co zaczynać od zera, targać własne nerwy, wydawać własne ciężko zarobione pieniądze, na jakieś przedsięwzięcia związane z zawodem skoro można bez problemu wsadzić sobie silikon, poleżeć te 2 dni w szpitalu, wrócić do domu, pójść na solarium, zrobić sobie sesje zdjęciową i w mgnieniu oka zostać gwiazdą?
Duże cycki + tekst o miłości = kariera/sława/kasa/skandale/afery/medialny szum.
Ależ genialny wzór. Nic dodać, nic ująć. Czegoż taka gwiazdka by mogła więcej chcieć? Dzięki chirurgowi zapewniła sobie dogodne życie do końca swych dni. Zero artystycznych wartości, zero przekazu, zero zmysłu estetyczności, – ale w TV „sprzedaje się” świetnie. A tępy odbiorca z chęcią na nią patrzy, nie daj Boże – z chęcią jej słucha…
Jak nisko upadł ten świat, jak nisko upadł człowiek? Gorzej chyba być nie może, jeśli włączając telewizję w reklamach, teledyskach widać tylko i wyłącznie gołe laski, które są tam tylko po to, aby odbiorca zwrócił na nie uwagę…Słowa są nie ważne, ważny jest rozmiar „D” albo i lepiej bez żadnego wstydu eksponowany światu.
