Kilka dni temu wysłałem maila do MM w sprawie pewnego produktu.
Zadałem pytanie składające się z kilku podpunktów, ujętych w jednym, dwóch zdaniach.
W szkole prawie torturują nas młodych obyśmy czytali pytania do końca, bo na maturze takie będą…
Osoba, która odpowiedziała mi na moje pytania na polski chyba nie chodziła…
Mój mail:
„Witam, zamierzam kupić produkt xxx. Jestem zainteresowany modelem, który podałem w tytule. Czy owy produkt jest w MM w Katowicach? Jeśli tak, to, jaka jest jego obecna cena? Jeśli nie, to czy istnieje jakaś możliwość sprowadzenia go i ile by kosztował wtedy?
Pozdrawiam,
Xyz”
Odpowiedź powinna wyglądać następująco (tak mi się przynajmniej wydaje):
1.
//Witam
Produkt jest dostępny w MM w Katowicach. Jego cena wynosi 6,66//
2.
//Witam
Niestety obecnie nie ma produktu, o który pan pytał. W tej chwili nie możemy go dla pana sprowadzić//
3.
//Witam
Niestety obecnie nie ma produktu, o który pan pytał.. Możemy go dla pana sprowadzić. Będzie kosztować 6,66.
To są 3 warianty poprawnych odpowiedzi na moje pytanie. Zawierają wszystkie informacje, o które pytałem.
Natomiast odpowiedź kobiety pracującej w MM wygląda następująco:
„Witam,
Z przykrością muszę przekazać, iż nie mamy w chwili obecnej poszukiwanego przez Pana produktu”
Brak odpowiedzi na moje dalsze pytanie mam traktować jako: „NIE”. Czy po prostu pani nie potrafiła doczytać tak bardzo skomplikowanego pytania?
Tego się nie dowiem nigdy…
Hasło reklamowe „MM nie dla idiotów powinni trochę zmodyfikować i wpoić pracownikom:
„Obsługa klienta? – nie dla idiotów…”
