Taką już mamy katolicy tradycję, że raz na rok w okresie Bożego Narodzenia ksiądz wraz z ministrantami odwiedza nasze domy, aby pobłogosławić rodzinę, dom itd. specjalną modlitwą.
Co roku zastanawiam się, po co to, komu? Jaki w tym sens?
Tak się składa, że kolędę miałem wczoraj, znowu cały ranek myślałem nad sensem tego wydarzenia i sensu nie znalazłem.
Zauważyłem za to jak moja matka od rana sprząta, czyści, pucuje wszystko dookoła, tylko po to, aby umocnić się w przekonaniu, że wszystko jest cacy, bo przecież musi być, bo przecież przyjdzie ksiądz…
Nie trzeba dodawać, że w domu czysto było…
Ksiądz jest już moim bloku, włącza się wyczekiwanie, jak na coś niesamowitego….Pełne skupienie, napięcie. Jeszcze raz posprawdzane wszystko dookoła. Planowanie – gdzie siądzie klecha, gdzie staną ministranci, o zgrozo!, Przecież te 2 małe elfy noszą z sobą reklamówkę (reklamówkę trzymał mały rudy elf – pewno dlatego, że rudy jest bardziej odporny na ból
– a reklamówka była duża i wyglądała na ciężką) i za zaśpiewanie kolędy – a raczej za próbę zaśpiewania jednej zwrotki kolędy muszą dostać coś słodkiego – nic nie muszą
– ale wytłumaczcie to mojej mamie…Jakby tego było mało noszą z sobą jakąś puszkę, do której trzeba im wrzucić jakąś monetę…W tym roku proboszcz przeszedł samego siebie – puszka była zamknięta na KŁÓDKĘ. To już kompletnie mnie zmiażdżyło…
No to pięknie…Proponuję jeszcze jakąś specjalną kredę z nadajnikiem GPS, – co by mały ministrant kredy nie ukradł….
Kolęda odśpiewana, proboszcz wbił na chatę, odmówił modlitwę, wygonił 2 elfy do następnego mieszkania. Siadł na moim ulubionym fotelu (bleeeh
), i zaczął pierdzielić….
„Ooo, to fotel do komputera…?” – spytał się głupio, już mnie nosiło, ale zachowałem spokój…
No, ale nic – przyczepił się brata – „ile siedzisz przed komputerem, masz tam zakodowane wszystko? Jesteś hakierem?” – brat coś mu odburknął…
Potem padło na mnie, – „Do jakiej szkoły chodzisz?” – To samo pytanie zadał mi 2 lata temu jak był na kolędzie…., No to mu odpowiedziałem….
Przyczepił się ojca i matki – „Pan pracuje?, do kościoła chodzi?, a pani co robi?” – rodzice odpowiedzieli.
Na koniec narysował swój autograf na pół kartki w moim zeszycie do religii, dał jakiś podpisany przez siebie obrazek, wziął kopertę z kasą od rodziców i poszedł dalej…
Tyle larma, tyle przygotowań żeby wpuścić księdza na ok. 6 minutowe spotkanie…
Sensu tu brak. Nie czuję się lepiej, szczęśliwszy nie jestem, kuferka z pieniędzmi pod drzwiami nie znalazłem, w moim łóżku nie było super laski, wzrok mi się nie polepszył, żeby, chociaż ten sens się odnalazł, ale skąd. Po wizycie duszpasterskiej nic się nie zmieniło…
Coś te szamanizmy proboszczowi nie wyszły…

jadlaciebie powiedział/a
moim zdaniem kolenda do zycia nei jest mi potrzebna… wierze w boga,modle sie chodze do kosciola od czasu do czasu… wiec po co mam wpuszczac do domu ksiedza po to tlko zeby moji rodzicie najpierw caly dzien sprzatali ani pozniej zablocili cala podloge?? no po co?? po co moja rodzina ma dawac kase w kopercie!!! wiem juz po co ….. po ot zeby ksiadz kupil sobie nowe auto albo odremontowal dom ksiezy…. ludzie daja kase a w kosciele dalej zimno ….blech… juz lepiej wplacic na jakies dzieci chore albo cos przynajmniejkomus sie pomoze…. no wiec w tym roku nie wpuszczalismy koledy a to dlatego ze nikomu z domownikow sie nie chcialo… ostatnio dostalam opierdziel od proboszcza ze ide na wielka orkiestre swiatrecznej pomoc i bede mu zbierac kase przy kosciele zenada……
a tak wogole to jestem chora i zaraz chba wypluje pluca… blech… do srody:*
Wiola powiedział/a
Nie wiem czy powinnam to czytać xD Do tej pory kolęda była mi obojętna… tzn. nie przejmowałam się nią, nie zastanawiałam nad sensem – poprostu była i już.
A teraz…
Teraz pewnie bede patrzeć na wszystko według Twojej notki. Obserwować czy faktycznie tak jest.
Jedyna nadzieja w tym, że w dniu kolędy bede poza domem na feriach
Czy musisz mi otwierać oczy w tak brutalny sposób? xD
Nie no… wdzięczna Ci jestem że nie musze myśleć o niektórych sprawach, bo robisz to za mnie i wystarczy że tylko przeczytam xD
Fakt, że potem mnie to męczy pomińmy