Wolność słowa…

„Wolność słowa – prawo do publicznego wyrażania własnego zdania oraz poglądów, a także jego poszanowania przez innych. Współcześnie jest uznawana jako standard norm cywilizacyjnych, chociaż często nakładane są na nią pewne ograniczenia, np. w sprawach publicznego obrażania innych osób oraz tzw. kłamstwa oświęcimskiego. W Polsce została po raz pierwszy wprowadzona przez Kazimierza Wielkiego w 1347 roku na mocy tzw. Statutów Wiślickich.
Brak wolności słowa charakteryzuje systemy totalitarne i autorytarne.”

Tak piszą encyklopedie.
A jak jest naprawdę? Każdy z nas słysząc pojęcie „wolność słowa” od razu powie, że jest to pozwolenie na wypowiadanie swoich opinii na wszelakie tematy. Ci inteligentniejsi powiedzą, że wolność słowa jest podstawą demokracji, a ingerencja w ową wolność to powrót do poprzednich epok, gdzie cenzura blokowała, co tylko się da, a za swoje zdanie często płaciło się własnym zdrowiem, a nawet życiem…

Jednak życie zweryfikowało wolność słowa – nakładając różne kary na tych, którzy nadużyli wolności słowa…. Jednym z przykładów jest ściganie bezdomnego, który wypowiedział kilka słów prawdy w stronę prezydenta…

Nasuwa się wniosek. Wolność słowa nie istnieje, jest pojęciem wymyślonym. Idąc tym tokiem myślenia można powiedzieć, że nikt z nas nie jest wolnym tylko mniej lub bardziej zniewolonym przez „system”.

Wolność słowa, a szczerość.

Połączmy wolność słowa ze szczerością. A teraz zestawmy te 2 rzeczy w kontekście 2 przyjaciół – w obojętnym zestawieniu – przyjaciel z przyjaciółką, przyjaciółka z przyjaciółką, przyjaciel z przyjacielem…
Powiedzmy, że osoba „A” korzystając z swojej wolności słowa w połączeniu ze szczerością komentuje jakieś zjawisko, którego nie akceptuje u swojego przyjaciela. I co wtedy? Mówi się, że prawdziwej przyjaźni nic nie zwalczy. Ale czy na pewno? Owa opinia osoby „A” sprawi, że osoba „B” będzie się dąsać przez kilka dni. Bo prawda ją zaboli. Tak, więc, po co nam wolność słowa? Po co być szczerym, jeśli potem musimy cierpieć przez konsekwencje owej szczerości i wolności?

Wolność słowa w szkole, pracy.

Pracownikowi nie podoba się to, co dyrektor/kierownik wyprawia ze swoimi podwładnymi. Jeśli pracownik jest odważniejszy nie boi się powiedzieć szefowi, co o nim myśli. Korzysta ze swojej wolności słowa. I co z tego ma? Za kilka godzin na swoim biurku widzi wypowiedzenie umowy…
Po raz kolejny wolność słowa poszła w las…
Okazała się czymś, czego nie powinno być.

A teraz czas na wolność słowa w szkole. Nie ukrywam, że szkoła, a raczej wydarzenie, które ostatnio mnie i kolegów dotknęło spowodowało, że ową notkę piszę…

Nie będę tu tego opisywać. Bo nie chcę się pogrążać :P A nóż, widelec nauczyciel, który miał problem czyta to teraz :P … Ha – niby mamy wolność słowa ale boję się opisywać dokładnie o co chodziło – niby mam do tego prawo, ale jednak…. Pozdrowienia dla pana z programowania ;)

O właśnie. Napisałem „pana z programowania”. Przecież mogłem napisać prosto z mostu Jego nazwisko. Ale jest coś takiego jak prawo do nie ujawniania danych osobowych osób, które tego sobie nie życzą. Niby logiczne, bo dlaczego ktoś ma wypisywać me nazwisko na murach, – ale z drugiej strony, jeśli jesteśmy wolni to, dlaczego nie możemy tego robić?

No, ale napiszmy ogólnie.
Uczniom nie podoba się pewna sytuacja w szkole. Cały czas o niej mówią. Nagle jeden z nauczycieli budzi się i wyciąga konsekwencje związane z owymi wypowiedziami…
Tylko, na jakiej podstawie to robi? Jeśli statuty szkół mówią jasno, że uczeń ma prawo do wygłaszania swoich opinii na temat szkoły i nie tylko?
I znowu okazuje się, że lepiej siedzieć z „mordą na kłódkę” niż wychylić się przed szereg i coś powiedzieć.
Niby można, – bo prawo mi na to pozwala. Ale, po co jeśli prawo mówi swoje, a ludzie, którzy mają większą władzę niż ja robią swoje? Można iść w zaparte, w ekstremalnych przypadkach można iść do sądu….
Ale czy wypowiedzenie jednego zdania warte jest kilkumiesięcznego stresowania się i wpędzania się w dalsze problemy? Chyba nie…

Podsumowując to wszystko można stwierdzić, że w im wyższej warstwie społecznej znajdujemy się mamy większe prawa i przywileje. Bo przecież taki bezdomny, który powie kilka słów prawdy do prezydenta jest ścigany. Ale czy prezydent byłby ścigany, jeśli obraziłby bezdomnego? Raczej nie…
Wychodzi na to, że czasy, w których szlachta miała prawa i przywileje, a mieszczenie nie mogli niczego powracają – o ile w ogóle kiedyś te podziały były zniesione. Teoretycznie były. Ale czy praktycznie? Chyba nie.

Komentarzy: 5 »

  1. jadlaciebie powiedział/a

    Moim zdaniem to od nas zalezy co mowimy kiedy i komu…
    Jestes osoba pewna siebie to wtedy nie boisz sie wypowiadac na rozne tematy… nie obchodzi cie co powie ktos na temat twojej wypowiedzi.
    No ale sa tez takie osoby ktore boja sie ze ich zdanie narobi im problemow w zyciu…(czasem jest tak ze nawet sie nie chce sie wypowiadac bo masz juz dosc pewnej sytulacji ktora panuje (chodzi mi o nasze kochane 6 godzin lekcyjnych w tygodniu ))

    Wyrazajmy swoje zdanie… nie mozemy byc potulnymi myszkami… zycie za szybko mija…

    P.S.
    Szkola nie rozwija… nawet nie mozemy walczyc o swoje … no niesteyy musimy z tym jakos zyc jeszcze przez 2 lata

  2. Popo powiedział/a

    Jak to mówią każdy “kij ma dwa końce” można wybrać jedną z 2 opcji albo siedzieć cicho albo wszystko co się nie podoba ale potem są skutki w postaci -5 pkt i do tej pory nie zrozumiałem za co. się ku… pytam za co ?
    Za prawdę hahahah :D żałosne.

  3. Wiola powiedział/a

    Wolnośc słowa sie tak nazywa bo ładnie brzmi hehe :P W sumie to nie mam pojecia na czym ona tak naprawde polega, bo napewno nie jest tak jak powinno być. Moge podać jeszcze jeden przykład bardzo często spotykany (nie wiem jak u innych ale u mnie tak :P ) Rodzice mają przewage dlatego mogą mówić o nas wszystko a jak my wyrazimy swoje zdanie na pewien temat to wychodzi na to że pyskujemy… Ciekawe czy tylko ja to zaobserwowałam :D

  4. Windows powiedział/a

    ja jak popo, tez chciałbym wiedzieć za co dostałem ujemne punkty i dupną uwage do dziennika ?
    za to, że wysłałem fragment prawa w e-mailu do szkoły, który skopiowałem ze STRONY SZKOŁY ?
    Czy może ‘pan z programowania’ próbuje nas uciszyć, żebyśmy czasem nie posunęli się dalej ?
    Dziwi mnie tylko, że jego to ruszyło, akurat do niego nie mam nic, lubie go, a raczej lubiłem, bo to co mi zrobił zraniło moje serce :D

    Generalnie rzecz biorąc prawo polskie jest śmieszne i nieprzestrzegane. W naszym przypadku można nawet uznać, że działa ono w jedną strone, prawda ? Przecież ile sie nagadaliśmy na temat specjalizacji i prowadzącego tą lekcje, były rozmowy z dyrektorem interwencje wychowawcy, a to i tak nie poskutkowało. Powiedzieli nam na ‘odczep się’ żeby poczekać troche, naobiecywali nowych nauczycieli i do teraz goofno z tego jest. Aż wreszcie znudziło nam się ciągłe gadanie i trucie dupy wychowawcy, więc siedzimy już 4 miesiąc męcząc sie i zbijając bąki (ostatnio grając w milionerów), nie nauczywszy się nic. Mówię w swoim imieniu, bo nie wiem.. może ktoś coś wyniósł z tych lekcji ?
    Ja osobiście nie… no może pare przygód z życia prowadzącego lekcje..

    Najbardziej zszokowało mnie to pismo od dyrektora. Zrobił się z tego duży zamęt gdzie nawet pan dyrektor dołożył swoje pięć groszy, a wszystko zostało załatwione szybko i sprawnie. Tylko dlaczego nic się nie dzieje w naszej sprawie o którą prosiliśmy od wsześnia ?

    Jeszcze chciałbym wiedzieć, dlaczego uczniowie którzy robią burdel, rozwalają lekcje, lekceważą nauczycieli, są chamscy, pozbawieni jakiejkolwiek kultury i objawów wychowania – robią sobie co chcą, jak chcą i żadne konsekwencje ich nie spotykają, a ja przez cały czas siedząc cicho i raz wysławszy e-maila obrywam jak i od kogo sie tylko da.

    Myśle, że to dopiero był początek i teraz zacznie się prawdziwa chaja, a przynajmniej ja bym tego chciał, chciałbym zawalczyć o swoje prawa. Byłbym skłonny poruszyć kuratorium jeśli tylko byłaby taka możliwość, żeby skontrolowali to co dzieje sie w naszej szkole, a raczej na lekcjach specjalizacji.
    Tak bardzo bym kurwa chciał… tych wszystkich cweli bąkojebów udupić.
    Ale gdy tylko człowiek wychyli głowe to zostaje skuteczni wbity spowrotem dużym młotem. Ciągnie się za nim szereg konsekwencji i bólów, bo się odezwał..

    Jestem zły, zły i jeszcze raz złyyy

    Pozdrawiam

  5. stuQ powiedział/a

    Łooo :)
    Windows ale się rozpisałeś :*

    No zobaczymy co w nadchodzącym tygodniu szkolnym będzie się dziać…
    Pewnie nic nie zmienimy, bo wszyscy będą przeciwko nam…

    Tylko po co na stronie umieszczać prawa i obowiązki ucznia jeśli praw się nie przestrzega?

    Pozdrawiam.

Kanał RSS komentarzy dla tego wpisu · Adres TrackBack

Skomentuj