Komercjalizacja świąt, czyli kilka słów o Bożym Narodzeniu…

Mamy początek listopada, do świąt Bożego Narodzenia zostało trochę czasu…przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce za jeden, może za dwa tygodnie w TV, marketach, na ulicach zacznie się wielki boom na akcesoria związane z Bożym Narodzeniem. W marketach będą puszczane kolędy, wszystko będzie się świecić lampkami choinkowymi, szyby będą pomalowane sprayami imitującymi śnieg, w domowych ogródkach będą stać świecące się choinki, plastikowe figurki z Mikołajami, wszystko będzie do przesady oświetlone, obładowane światełkami itd.

Cofnijmy się w czasie – powiedzmy 11 lat wstecz – na dzień dzisiejszy mam 18 lat, odejmujemy te 11 lat – mam 7. Zaczyna się grudzień, wraz z nim w kościele zaczynają się roraty, jako grzeczne dziecko wraz z bratem, a czasem sam codziennie wieczorem śmigałem z lampionem na Mszę, Św., która miała być oczekiwaniem na Boże Narodzenie. Wokół żadnych lampek, żadnych pedalskich Mikołajów, żadnego sztucznego śniegu na szybach…Wszystko było normalne, toczyło się swoim naturalnym tempem. Kilka dni przed Wigilią tata z mamą przynosili choinkę, którą potem ozdabiali w bombki, światełka, gwiazdki itd. – wyglądała normalnie – ładna, estetyczna – bez udziwnień.
Jeszcze przed ubraniem choinki zaczynało się wielkie sprzątanie domu, wszystko lśniło, błyszczało, pachniało inaczej niż przez resztę roku – już wtedy robiło się tak jakby magicznie. Już wtedy każdy wiedział, że zbliżają się święta.

Kilka dni przed Wigilią zaczynały się przygotowania do Wieczerzy, rodzice chodzili po sklepach, aby kupić niezbędne produkty. W dzień przed Wigilią jak i w samą Wigilię zaczynali owe potrawy przygotowywać. W całym mieszkaniu pachniało ciastami, pierogami, rybami, barszczem itd…Te zapachy w połączeniu z wyżej wspomnianym czystym i pięknym mieszkaniem dawały niesamowitą mieszankę, jak już wspomniałem było magicznie…

Jednak nie o piękne mieszkanie, choinkę, potrawy tutaj chodzi, – bo przecież, co roku tak jest. Chodzi o klimat, dawniej jedyne oznaki zbliżających się świąt to śnieg na dworze, od czasu do czasu ktoś w telewizji puścił film o tematyce świątecznej, większe sklepy, (bo hipermarketów chyba nie było) nieśmiało umieszczały na wystawie jakieś bombki, światełka, – ale były one jedynie nieśmiałym dodatkiem, bez przepychu, bez szpanu, bez tandety…Na Boże Narodzenie czekało się z utęsknieniem – czas mijał powoli, od świąt do świąt dłużyło się, czekało się na ten KLIMAT, którego w dzisiejszych czasach nie ma.
Niby mamy wszystko w sklepach – ci leniwi nie musza nawet sobie gotować – mogą od razu kupić gotowe potrawy, mogą kupić gotową choinkę, mogą zamówić sprzątaczkę, która wyczyści im mieszkanie, ale nie doznają tego klimatu, który kiedyś towarzyszył Bożemu Narodzeniu.

Dlaczego tak się dzieje?

Odpowiedź jest prosta – klimat gubi się wraz z reklamami o tematyce świątecznej, które od połowy listopada będą emitowane w TV, obwieszonymi lampkami choinkowymi – hipermarketami, domkami jednorodzinnymi, szpanem i kiczem, który wokół aż razi – jak mamy mówić o oczekiwaniu na chyba najpiękniejsze święta w roku, jeśli półtora miesiąca przed nimi jesteśmy nimi katowani? Przez cały grudzień i połowę listopada będziemy mieć uczucie, że właśnie jest Boże Narodzenie. Jeśli przez ten okres czujemy się jak w święta to trudno, aby właśnie podczas tych „właściwych świąt” poczuć ten klimat.

To tak jakby jeść swoje ulubione danie – powiedzmy, że jest to pizza – (dość banalne danie, ale nie o to tu chodzi wstawcie sobie w miejsce tej pizzy, co tam chcecie) codziennie przez półtora miesiąca, poza jedzeniem owego dania, obwiesilibyśmy sobie dom plackami, w TV oglądalibyśmy tylko i wyłącznie programy dotyczące robienia, jedzenia pizzy – bardzo szybko by nam ta pizza zbrzydła,…Bo ileż można – podobnie ma się sytuacja z Bożym Narodzeniem – nie da się poczuć klimatu i magii tych świąt, jeśli obcuje się z nimi przez ponad miesiąc…A odciąć się od tego obcowania nie da, – bo o ile można wyłączyć telewizor, to już trudno jest iść np. do szkoły nie mijając tych kiczowatych wystaw, światełek itd…

3 komentarzy »

  1. Wiola powiedział/a

    I jak zwykle masz racje… Strasznie męczące są te reklamy, ozdoby :/ Doła można dostać… to wszystko psuje naturalny rytm. Jeszcze ponad miesiąc chodzenia do szkoły, pełno nauki, wszystko bez zmian a oni na siłę chcą nas wciągnąć w fałszywy nastrój świąteczny :/ Prawdziwą radość świąt czuje dopiero jak sprzątam dom, ubieram choinkę…. gotuje razem z mamą i piekę ciasteczka :) Aaa co do reklam i telewizji… ciągłe powtórki, filmy emitowane co rok… masakra. Tak czy inaczej za bardzo to wszystko nie działa na mnie.. ja czuje święta dopiero wtedy, kiedy w domu unosi się zapach świeżo upieczonych ciasteczek ;)

  2. wierzejski powiedział/a

    Pod warszawskim Smykiem już stoi choinka…

  3. stuQ powiedział/a

    No właśnie…choinka stoi, a do świąt kupa czasu…żałosne to wszystko jest :|

Kanał RSS komentarzy dla tego wpisu · Adres TrackBack

Dodaj komentarz